free counters

szydełko

środa, 12 stycznia 2011

No to następna "większa" rzecz ukończona - zaczełam ją zaraz po swietach, no, a wczoraj ukończyłam.

bluzeczka duuuużo lepiej prezentuje się na człowieku, na manekinie dałam pod spód czerwony golf, aby lepiej był widać wzór, ale skóra człowieka jest tu najlepszym podkładem :-))

detal przodu:

detal tyłu:

czwartek, 28 stycznia 2010

Nareszcie - po ponad miesiącu szydełkowania wieczorami (tak po jednym kwiatuszku, a potem jednym listku na dzień)....ukończyłam.

Dzisiaj rano jeszcze prasowanko........wygrzebanie wiosennych ozdób z pudła (a przy okazji schowanie tych bożonarodzeniowych)....i choć do wielkanocy daleko, a za oknem coraz więcej śniegu zrobiło się wiosennie - co nie oznacza, że zimy nie lubię - bo ją uwielbiam.......

a tu dodane listeczki....

wiosennie...

a nawet baranek się pojawił...

wtorek, 12 stycznia 2010

Uff, wczoraj zakończyłam pierszy etap serwetki. Zabrałam się za to , bo przez przypadek trafiłam na kupiony lata temu kordonek.....ale pewnie nic by z tego nie było, gdybym wiedziała ile to czasu zajmie - a dokładnie: zaczęłam w 2 dzień świąt i az do teraz robiłam (dziennie1-2 kwiatuszków).......wolno, strasznie wolno, ale na więcej nie było czasu.

A to jeszcze nie koniec - wokół kwaiatuszków pojawią się jeszcze listki - na efekt końcowy pewnie poczekam znowu kilka tygodni.....

środa, 09 grudnia 2009

Zakupiłam w ciucholandzie 2 motki nowiutkiej bawełenki - coś trzeba było z tym zrobic. no i wyszukałam sobie w jednym z czasopism takie coś.

Zaispirowana sukienką z bon-pixa (cena 99zł wydała mi się wygórowana ), doszłam do wniosku, ze przeciez sama mogę taką zrobic - no i zrobiłam wprowadzając do nie troszkę swoich modyfikacji, a przede wszystrkim robiąc wypełnienie (a nie azurek) w okolicy bioder.

A oto efekcik kilkumiesięcznej pracy:

wtorek, 08 grudnia 2009

Oj długo go robiłam, zajęło mi to chyba z pół roku......małe dziecko, praca, robótki tylko w niewielu wolnych chwilach.

A oto efekt, czasu i cierpliwości na kwaitowe rekawy już nie starczyło, ale i tak bardzo go lubię i często zakładałam na swoje różowe bluzeczki.

A to ja w moim sweterku na jednej z wycieczek.

ja w moim sweterku

piątek, 04 grudnia 2009

Czyli kolejny wyrób, który wyszedł po prostu z potrzeby.....a tekiego czegos tanio się nie kupi. I znowu prucie wczesniejszego wyrobu....który szybko mi się znudził......, dokupienie włóczki i zrobienie czegoś, co będzie uniwersalne i na wiele okazji....no i wyszło, z efektu byłam na prawdę zadowolona i chodziłam w swetrze jak to się mówi jak "wół w skórze".....

Czyli coś, co się zawsze przydaje w chłodniejsze letnie wieczory......takie małe, białe cos do narzucenia. Nie zajmuje duzo miejsca w bagazu więc można zabrać na wakacje, a narzucone na czarną sukieneczke i w zimie może posłużyc:

wiązanie i dół sweterka to wykorzystane z wczesniej sprutego swetra (już mi się znudził) listki. Całośc wyszła tak, ze szybklo stał sie moim ulubionym  sweterkiem....ale już popadł w niełaskę.....wisi sobie i czeka na swój wielki powrót.

wiązanie

wykończenie dołu

czwartek, 03 grudnia 2009

Po zakupieniu sporej ilości gazetek z szydełkowymi serwetkami próbowałm znaleźć cos dla siebie. I znalazłam, ale źle dobrałam włóczke i zamiast pięknej serwetki wyszło coś, co nadawało się tylko do sprucia (nawet wielokrotne rozprasowywanie tego nie dało żadnych efektów, spróbowałm z innym kordonkiem i efekt niestety był podobny.

W końcu trafiłam i udało się, a oto efekt,  leżała sobie ta serwetka najpierw w pierwszym mieszkaniu mojego meża, potem w drugim, a teraz w naszym wspólnym:

widok1 - na stole

w całej okazałości na ciemnym tle

wtorek, 17 listopada 2009

Wykonana z resztek niebieskiej włóczki (nie ukrywam wzorowana na jednym z czasopism z robótkami), ale nie do końca skopiowana. Nawet jeśli się na czymś wzoruje, to zawsze dołożę swoje 3 grosze i coś zmienię. A oto efekt :

 

Zapomniałam dodać - właśnie kurier przyniósł mój prezent imieninowy - czyli manekina - hurra !!! teraz mogę zacząć tworzyć coś na prawde własnego - jeśli tylko starczy na to czasu....

piątek, 13 listopada 2009

Bawełniana sukienka, dość pracochłonna. Nosiłam ją jednak lata temu. Myślę, ze kiedyś ją przerobię i do niej wrócę. Szkoda, zeby taka dobra bawełna siedział bezczynnie w szafie...