free counters

biżuteria filcowana

piątek, 11 maja 2012

Teraz coś nowego - połacznie fantazji filcowej z ceramiką i drewnem na rzemieniu

Oto efekt:

niedziela, 22 kwietnia 2012

Jeden z pierwszych naszyjników jakie robiłam trzeba było donowić, odczyścić......filc niestety ma to do siebie,z e trzeba to co jakiś czas robić......

Po zmianie wygląda tak: cześć kulek została, tylną część zamieniłam na warkocz z rzemieni:

 

sobota, 14 kwietnia 2012

Jakiś czase temu znajoma prosiła o przedłużenie naszyjników, które jej się spodobały.

Po dwóch dniach "urabiania" kulek powstały "przedłużenia". naszyjniki zostały odswierzone i oczyszczone i są do wzięcia.

I wyglądał wcześniej tak:

http://wwolnymczasie.blox.pl/2010/03/filcowanie-w-odcieniach-nieba.html

I drugi, kiedyś wyglądał tak:

http://wwolnymczasie.blox.pl/2010/05/teczowa-feria-barw-na-pochmurne-dni.html

 

poniedziałek, 21 listopada 2011

Dawno nic nie filcowalm......przeglądając internetową galerie kwiatów natknęłam sie na plumerię i tak mi się spodobała, ze postanowiłam tez taką zrobić. Troszkę wyszła za duża w stosunku odo orginału......., ale fajnie będzie wyglądać do dużego, cieplutkiego białego lub kremowego golfu......

Na początku był kwiat:

potem powstały kulki:

a całość wyglada tak:

swetra odpowiedniego nie mam....to powinien byc taki duży i najlepiej puchaty - wtedy byłby efekt !

 

 

wtorek, 25 stycznia 2011

Tym razem mała powtórka z rozrywki w barwach jesieni .......

środa, 05 stycznia 2011

Uffff - skończony......

Jak zawsze plany sie zmieniły po drodze - kwiatuszki miały byc naszyte na mojego "netoperka", ale ponieważ wyglądały beznadziejnie postanowiłam przerobić je na naszyjnik, a resztę doszyję do torebki i będzie komplet jak znalazł - poza tym daje to wiecej mozliwości i dowolności w wyboru stroju "pod spód"....

czwartek, 27 maja 2010

a teraz eksperyment, a zarazem kolejny prezent dla mamy (spóxniony na dzień mamy) w jej ulubionych kolorkach :-))

pojawiła sie druga odsłona - ta poprzednia mi jednak nie pasowała - ta powedruje do mamy dopiero w ten weekend, bo na wysyłanie poczta po prostu nie mialam czasu 9stanie w godzinnej kolejce - co tu jest normą) odpadało.......za dużo roboty !!!

sobota, 15 maja 2010

kolejne filcowanki zajęły mi chyba ze 2 tygodnie.....tak po 2, 4 kulki.....ale powstało coś na prwdę otymistycznego.....a dzisiaj dzień radości - mój synek wraca ze swojego tygodniowego obozu.....już się nie mogę doczekać !!!

Tu jak widać  - można nosić do każdej tonacji kolorystycznej - wystarczy tylko przekręcić !!!

niedziela, 21 marca 2010

Znowu dostałm wyróżnienia, strasznie to miłe ...... chociaż jak dodaje w komentarza nie przekazuję tego dalej, bo uważam, ze dużo więcej niż 10 osób zasługują na wyróżnienia, a swoje "TYPY" mam w bocznej zakładce - kto tam jest na pewno zasługuje na niejedno wyróżnienie :-))

a co do kolejnego "dzieła" - tworzyłam jako ozdobę pokoju - kiedy mój manekin stoi bez "niczego" - kolorki idealnie pasują do wystroju ....... a może komuś się spodoba jako bizuteria - kto wie?

piątek, 05 marca 2010

nie, nie, frywolitek nie odłożyłam, dłubię dalej wieczorami, a filcuje podczas gotowania obiadków, ha,ha,ha.

Ten oto okaz filcowałm przez ostatnie 2 tygodnie.....tak po 3 kulki dziennie :-))

A oto efekcik - w 2 wersjach, bo nie wiedziałm na jaki wzorek się zdecydować:

wersja docelowa:

a tu wersja poprzednia......za mały był ten naszyjnik więc musiał dorobic kulek :-))

poniedziałek, 15 lutego 2010

Tamten naszyjnik powędrował do mamy na walentynki, a ja nie mogłam sie oprzeć, aby nie zrobić poddobnego (bo bardzo mi przypasił).....no i jest - w wersji uproszczonej, odrobinkę zmniejszonej, a poza tym prawie identyczny:-)))

następnym razem postaram się o orginalność.

zastanawiałm się, czy jeśli zacznę czymś takim handlować, to jaką mogę zarzucić cenę - tu pytanie do innych "twórczyń" - jak naliczacie sobie procent od ilości włożonej pracy? (oczywiście + koszta materiałów)

z walentynkową różyczką od męża:

środa, 10 lutego 2010

Pomysł wpadł do głowy.....tylko, ze miało byc na niebiesko, ale skoro dotarły do mojego ulubionego sklepu dostarły czerwienie, to oczywiście musiało skończyć się na czerwono. Potem jeszcze odpowiednie koraliki.

Na razie marne zdjęcia - jutro rano może uda się zrobić lepsze, bo później naszyjnik powędruje w paczuszce dla mamy jako walentynka:

wtorek, 09 lutego 2010

W domu uziemiła mnie na najbliższe tygodnie ospa synka więc aby umilić sobie ten czas stworzyłam coś optymistycznego.......a oto efekt: dla małej damy, nastolatki, ale może nie tylko.....

czwartek, 04 lutego 2010

Żeby nie było, ze się obijam, to zrobiłam "w locie" dwa kwiatuszki z filcu w tonacji niebieskiej......i doczepiłam do tuniki, do której moim zdaniem najbardziej pasują.

A co do obijania - no cóz - poszaleliśmy z rodzinką 5 dni na nartach to na robienie czegokolwiek nie było czasu ......

wtorek, 26 stycznia 2010

Ale mnie wciągnęło - z wrażenia już jedną igłę połamałam........czekam na jakies ciekawe kolorki - mają się na dniach pojawić w moim ulubionym sklepiku :-))

A tymczasem mając do dyspozycji te, które widac na zdjęciach postanowiłam stworzyć cos następnego. I tak w przerwie między mieszanie w garach i oczekiwaniem na ugotowanie się ziemniaków zaczęłam "dziobac" i wydziobałam.

Jak zwykle kolorki nie takie jak w rzeczywistości. Orginalnie naszyjnik składa się z beżowych kulek i kwiatu i cimnego bordo - tu wyszło jak jasne bordo......

piątek, 22 stycznia 2010

Tamta wersja tak jak pisałam wcześniej została zmieniona - nie podobało mi się łączenie kulek filcowych tymi koralikami "rureczkowymi" - zamieniłam je na troszkę większe, ale docelowo wyszedfł naszyjnik o mniejszej średnicy i prezentuje się moim zdaniem o wiele lepiej........oba powędrują do mamy - ciekawe, który sobie wybierze.

czwartek, 14 stycznia 2010

Yes, yes !!!

Pierwsze raz robiąc coś po raz pierwszy w zyciu jestem z siebie zadowolona .

Zachodząc do nowo otwartego w Gliwicach sklepu z koralikami mój wzrok przykuły koszyki kolorowej wełny do filcowania......no i nie mogłam się oprzeć. Kupiłam na próbę 1 czarną (właściwie to bardzo ciemną zieleń) i 2 z innego koszyczka z domieszką jedwabiu zieloną. i tu zaczęły się schody.

Podglądnęłam na youtubie co się z tym robi i zaczełam od ciemnych kulek......powoli dochodząc do wprawy. Zajęło mi to 2 dni........(no nie całe oczywiście - tylko popołudnia), a potem spróbowałam tego samego z zieloną i okazało się, że kicha!!! Nie da się. Próbowałam uformowac kwiatuszka, ale też wyszło do duszy. Zrobiłam mu zdjęcie na pamiątkę i porozcinałam wszystko na nowo - bo kulka środkowa była potrzebna.

Ponownie zaszłam więc do sklepu i tam sie dowiedziałam, ze do robienia z tych motków trzeba nie lada cierpliwości, a na drugi raz mam brać z tego pierwszego koszyka. No i wzięłam, co prawda już nie ten sam odcień, ale 1 popołudnie pracy i efekt końcowy jest !!!!

Mam prezent dla mamy na imieniny (dodatek do prezentu).......Będzie pasować do kamizelki, którą dostała w zeszłym roku :-)))

A na tym moja przygoda z filcowaniem na pewno się nie skończy.....zapodobało mi się !!! 

zdjęcia robione wieczorem:

koraliki pewnie lepiej by wyglądały na koluszkach metalowych - na drugi raz postaram się to zrobić .....

i rano - troszkę inne kolorki wyszły...

na manekinie....tu już zupenie kolory mijają się z rzeczywistością.....