free counters

odzież frywolitkowa

środa, 17 kwietnia 2013

Robiony na wymiankę - taki delikatny z frywolitek.......inspirowany oczywiście mistrzyniami w tym fachu - mam nadziję, że nowej wlascicielce sie spodoba :-)))

 

piątek, 20 kwietnia 2012

Zaczęłam go chyba w listopadzie i jeszcze tak na prawdę nie wiem czy skończyłam....., bo miała byc tunika , a na razie wyszadł krótki sweterek.

Na razie ponosze taki, a potem sie zobaczy, moze na przyszłą zimę dorobię "dół".........

Sweter składa się z dziesiątków kwadrecików - w środku błekitna frywolitka, na zewnątrz kwadracik robiony czarną nitką na szydełku - kazdy taki kwadracik zajmował około 40 minut - łatwo policzyć ile to pracy kosztowało:-)

 

niedziela, 13 listopada 2011

Robiąc porzadki jesienne w szafie z ubraniami natknęłam się na bardzo dawno nie noszoną bluzeczkę z atlantica, której jeden rękaw był biały....i jak to z takimi połączeniami kolorów bywa - po jakimś czasie i wielu praniach zrobił się szarawy, co juz tak ładnie nie wyglądało. Zamiast się pozbywac bluzki postanowiłam przerobic - po swojemu - rękaw zronbiłam z małych frywolitkowych kwiatuszków w 6 róznych kolorach (czarnym, granatowym, odcieniach niebieskiego i turkusu)......po miesiącu pracy powstało takie oto COŚ :

sobota, 09 kwietnia 2011

ciąg dalszy bielizny frywolitkowej - tym razem do komletu z majtusiami powstałą góra.....nie wiem jak to nazwać, jeszcze nie mierzyłam, ale mój manekin jest ode mnie troszkę większy wiec powinno byc ok :-)) pewnie wieczorkiem odbędzie się sesja, ale mój blog nie jest od 18-stu lat więc nie oczekujcie, ze siue tu opublikuję - ha,ha,ha

2 tygodnie dłubaniny dzień w dzień (albo raczej wieczór w wieczór), ale jest - mam juz cały komplet - no prawie cały, bo planuję dorobić sobie jeszcze w tym samym stylu klipsy ...... ale to za chwilę, bo mam na tapecie inne rzeczy :-)

środa, 23 marca 2011

Czyli frywolitkowe stringi....taki pomysł wpadł mi do głowy podczas przegladania mojej "twórczości"....a to dlatego, że naszyjnik robiony dawno temu - uległ zagładzie - urwał sie zaczep juz na samym początku, a jako, ze był to naszyjnik, który jednak nie był przeze mnie noszony...jakoś mi nie pasował - postanowiłam troszkę popruć, troszkę przerobić , na koniec sporo dorobić i powstało takie coś....

teraz mam w planach dorobić do tego równie cioekawa górę....zobaczymy, czyt starczy mi cierpliwosci:-))

najlepiej byłoby pokazać to na jakiejś seksownej modelce...ale takij pod ręką nie mam ...pozostał manekin :-)

Co o tym myślicie....moze by tak na większa skalę?

 

środa, 20 października 2010

Ufffffffffffff....mineło wiele miesięcy dziubdziania.......nareszcie koniec !

Kiedyś sobie obiecywałam - nigdy wiecej takiej dłubaniny, ale coś mnie podkusiło, zeby zrobić to samo (no prawie to samo), ale juz nie szydełkiem, ale frywolitką igłową...................oto efekt :

jak mąz mi zrobi w tym jakies ładne zdjecia to będą jeszcze takie na żywym manekinie :-)))