free counters
poniedziałek, 30 listopada 2009

Znalezione w internecie stronki z figurkai z bajek Disneya zainspirowały mnie do zrobienia z synkiem naszej ulubionej postaci, czy Goofiego. Stoi sobie teraz na stole w kuchni i umila nam jedzenie. a oto on:

z przodu

z boku

z drugiego boku

z tyłu

Piłeczka wykonana przez mojego synka.....z pomiesznych wcześniej kolorków

piątek, 27 listopada 2009

Ulubiona letnia sukieneczka zmieniła się w małą tuniczke po wielu praniach - czas na nią nadszedł: łańcuszek. który łączył ramiączka trzeba było wyciąć (bo puścił redzę i zafarbował spory kawałek materiału), ramiączka zamieniłam więc na szydełkowa korokę, wykończyłam delikatnie dekolt, a dół przedłużyłam innym wzorem. Latem nadal mi służy, a ma już pewnie z 15 lat :-))

wykończenie góry sukienki

wykończenie dołu sukienki

Nie chciało mi się prasować przed zrobiewniem zdjęć więc nie ma właściwego efektu.....

Kolejna sukieneczka, która z czasem znudziła się i postanowiłam przerobić (żeby był nowy ciuszek).

Obcięte rękawy, poszerzony dekolt obrobiony na szydełku - efekt jak widać - bardzo ją lubię .

przód i tył sukieneczki

wykończenie dekoltu

Kiedyś na studiach, kiedy miałam rozmiar w porywach nawet do 36 (przyz wzroście 176cm, ha,ha,ha) odkupiłam od koleżanki sukieneczkę. Potem stwierdziąłm, ze pora coś z nią zrobić - obcięłam rękawy (były 3/4), zwiększyłam dekolt i zaobrębiłam wszysko ręcznie (nie posiadam maszyny do szycia). Teraz jest idealna jako tunika......jako sukienkę już nie nosze, bo ma zbyt nieprzyzwoitą długość :-))

przód i tył przerobionej sukieneczki przód i tył sukieneczki

wtorek, 17 listopada 2009

Wykonana z resztek niebieskiej włóczki (nie ukrywam wzorowana na jednym z czasopism z robótkami), ale nie do końca skopiowana. Nawet jeśli się na czymś wzoruje, to zawsze dołożę swoje 3 grosze i coś zmienię. A oto efekt :

 

Zapomniałam dodać - właśnie kurier przyniósł mój prezent imieninowy - czyli manekina - hurra !!! teraz mogę zacząć tworzyć coś na prawde własnego - jeśli tylko starczy na to czasu....

Kupiony sweter już po pierwszym praniu zmniejszył się o 1/3, cóz było robić - kupiałam motek włóczki i powiększyłam sweter tworząc swój wałsny model - przedłużyłam na szydełku rękawy, dół oraz dorobiłam wykończenie przy dekolcie, aby całość do siebie pasowała.  Żadnych cudów, ale miałam sweter, który słuzy mi do dzisiaj i bardzo go lubię :-))

 

wykończenie dekoltu

piątek, 13 listopada 2009

Bawełniana sukienka, dość pracochłonna. Nosiłam ją jednak lata temu. Myślę, ze kiedyś ją przerobię i do niej wrócę. Szkoda, zeby taka dobra bawełna siedział bezczynnie w szafie...

 

No tak, kiedyś robiłam tego sporo.: serwetki, obrusy, obrazki (jeden wisi u ciotki z Anglii, drugi u mamy, a trzeci nie pamiętam gdzie).

Myslałam, że wszystko sie gdzieś zatraciło, ale mama wyciągnęła z głębi szafy 2 moje wyroby.....aż trudno uwierzyć - mają już pewnie po dwadziescia parę lat......

I jeszcze jeden - tym razem obrazek (jeden z 3 jakie zrobiłam)

12:53, blankac , haft
Link Dodaj komentarz »

Zanim jeszcze pojawił sie na świecie mój synek zrobiłam dla niego śpioszki i malutkie sweterki (przekazałm je później sasiadce).

Później przyszedł czas na większe sweterki, ale i z tych mój synek już wyrósł - czas przekazać dalej....

1. Lekki sweterek z ukochaną ciuchcią

oczywiście wrabianie wzoru jak zawsze pracochłonne, ale czegóż się nie robi dla dziecka... wzór wcześniej zaprojektowałam i rozrysowałam na kratkowanych kartkach......oczywiście napis po angielsku (maluszek już uczęszczał wtedy na kurs (mały poliglota)

2. gruby sweterek

Nieudany wyrób - okazał się zbyt sztywny i nieprzytulny więc maluszek niechętnie go zakładał ;-((

czwartek, 12 listopada 2009

Na początek kilka starych, starszych i najstarszych sweterków wydzierganych na drutach.

Z drutami można powiedzieć, że się urodziam - od najmłodszych lat dziergałm swetry, sweterki, kamizelki, ubranka dla lalek, czapki, szaliki.

Zachował się z tego malutka cząstka - większość został komuś przekazana, część spruta.

Na początek najstarsze zachowane swetry:

1. wełniany sweter

Pamiętam jak przyszedł w paczce z Francji (lata 80-te - największy kryzys) taki zjedzony przez mole stary sweter - byłam zachwycona !!! szybko go sprułam, wyprostowałm włóczke na parze i zrobiłam swój - niepowtarzalny....długo mi służył

2. wełniany czarny sweter z wzorami

To dopiero była praca - na maszynia dziewiarskiej (pożyczonej na 1 dzień zrobiłam tył swetra), z przodem nie było juz tak łatwo....pamiętam, że rządek z wzorem robiło się równą godzinę.....masakra. Ale efekt był !!!

3. dwa bliźniacze swetry dla mnie i dla męża.

Mój mocno naciągnięty bo nosiłam go prawie całą ciąże (a brzucho było duże)

4. turkusowy sweter na okres ciąży

Bardzo go lubiłam, był mięciutki i cieplutki. Niestety po ciąży nie nadaje się do noszenia (strasznie się naciągnął

5. bluzeczka z resztki włóczki

Nie nosiłam jej zbyt często - tak to już jest, że albo nam coś lezy, albo nie...

6. bardzo stary malinowy sweterek

Z tego co kojarzę, to rękawy zostały chyba zrobione przez moją mamę, ja dorobiłam przód i tył w rózne figury geometryczne - na zdjęciu nie widać...

7. sweter rozpinany z resztek

To taka "szybka piłka" z resztek - może nie jajpiękniejszy, ale bardzo go lubię i do dzisiaj mi służy.

8. mały golfik w niebieskiej tonacji

9. lekki sweterek na lato

w kolorkach, które bardzo lubię :-))